Wycieczka do Izraela: czyli "Józio chodź do domu" - historia Józia Wilfa (Josef Wilf) - polskiego żyda, naszego przewodnika, czasami śmieszna, czasami tragiczna, sprawnie wpleciona w opowiadania o Izraelu.
Termin: kwiecień 2018r. Czas pobytu: 5 dni
Organizator: Biuro podróży Rainow. Sprzedaż wycieczki: Biuro Podróży My Tours z Lęborka - mytours.pl.
Zaczęło się tak:
- Ja jestem Józio z Wałbrzycha, a czy Państwo są z Wałbrzycha ?
- Nie, nie jesteśmy.
- A skąd Państwo są ?
- Niektórzy oczywiście z Warszawy
- A czy to blisko Wałbrzycha … ?
... cyt: "Jak myśmy się przeprowadzili do Izraela to mama bardzo się o mnie bała. Jak tylko wyszedłem na dwór to od razu wołała "Józio chodź do domu, Józio chodź do domu". I tak przez dwa lata szkoły dzieci myślały, że ja nazywam się "Józio chodź do domu" ... i tak na mnie wołały" ...
Kto miał okazję poznać Józia ten wie jak przebiegała wycieczka - Wyjątkowo! Kto nie miał okazji niech poczyta i obejrzy film za pośrednictwem internetu.
https://ninateka.pl/film/jozio-chodz-do-domu-marcin-chlopas
Ważne osoby: Dawid Ben-Gurion, ur. 1886 w Płońsku w Polsce (Królestwie Polskim). Pierwszy premier Izraela.
Bliski Wschód odwiecznie skonfliktowany religijnie i politycznie. Zaczęło się jakieś 3000 lat temu i trwa do dnia dzisiejszego a końca nie widać.
Czy da się pogodzić Judaizm, Islam i Chrześcijaństwo nie wspominając o innych religiach ? Chyba coś Bogu nie wyszło. A miała być Ziemia Obiecana i takie piękne Królestwo Niebieskie.
W czasie wycieczki dzień jak co dzień: punkty kontrolne, wojsko na ulicy, mur na granicy, helikoptery, F16, bombardowanie Syrii, ludzie w kawiarniach a na Via Dolorosa handel i Zdrowaś Maryjo we wszystkich językach.
Odnośnie F16 i helikopterów, których przeloty mieliśmy okazję oglądać w Jerozolimie: cyt: "Samolot leci, Józio płaci"
Termin wyjazdu: 08.04.2018 – 16.04.2018. W Polsce chłodno i zimno. Na Bliskim Wschodzie „wow” +25oC i więcej. Przelot Wizirem. Jak tanio to tanio. Nie jeden trasę Szczecin – Rzeszów przejechał w toalecie PKP to i my wytrzymaliśmy 4 godzinny lot do Tel Awiwu. Dobrze, że samoloty nie mają oznakowania „L”, ale nasz powinien mieć. Kanapka, pączek i pepsi 100 zł :/. Podobno to tanie linie. Taki przedsmak Izraela gdzie jest około dwa/trzy razy drożej niż w Polsce. Piwo małe 6-8$, rybka 20$, falafel 12$, sałatka z plackiem 12$ - Się chciało to się ma. Polaków jak zawsze dużo. Gdzie się nie obejrzysz tam wycieczka albo pielgrzymka.
Hotele: W arabskich częściach nie ma co się spodziewać standardu ***. Brak sprzątania od razu ujawnia ślady pobytu poprzednich lokatorów.
Hotel w Kibucu: czyli socjalistyczny hotel robotniczy, ale na przetrwanie w trakcie objazdu da się wytrzymać. Proszę nie doszukiwać się żadnego standardu. Ręczniki, pościel i ciepła woda były. Klimatyzatory jak kukuryźniki warczały i mieliły ale trzeba przyznać grzały i chłodziły. O kibucach kilka słów na końcu artykułu.
Jedzenie: Bardzo dobre. Mięso, makaron, ryż, jajka, humus i wiele innych dań. Ale najważniejsze, że dostępne były warzywa.
Bezpieczeństwo na ulicach:
- Bezpieczeństwo turystyczne: Jak dla nas było bezpiecznie, spokojnie. W końcu turystyka to jedno ze źródeł utrzymania. Nie wiem na czym niebezpieczeństwo na ulicach miało by polegać. Ale kto szuka wieczorami specjalnych atrakcji to na pewno je znajdzie. Kieszonkowcy jak wszędzie byli i będą ale wprawne oko ich wypatrzy. Kto chce wyglądać komicznie to może nosić plecak na brzuchu.
- Bezpieczeństwo polityczne: "palec cały czas na spuście". W tej kwestii da się zauważyć napięcie na ulicach pomiędzy Izraelem i Palestyną. Dowodem tego są chociażby uzbrojone patrole wojskowe na ulicach. My znamy tylko "Mur Berliński". O murze na granicy Izraelsko-Palestyńskiej niewiele się mówiło, mówi a jeszcze mniej pokazuje. Dopiero na miejscu widać, że mur jest, że są zasieki, uzbrojeni żołnierze na granicy i bieżące kontrole.
CO ZOBACZYĆ:
IZRAEL: utworzony w 1948r. Graniczy z Libanem, Syrią, Jordanią, Egiptem, Strefą Gazy, Autonomią Palestyńską (oddzielony murem). Konflikt, konflikt i jeszcze raz konflikt. Państwo kultury żydowskiej, arabskiej, chrześcijańskiej. Nic dziwnego, że nie mogą się pogodzić chociaż na pozór żyją w zgodzie.
Najważniejsza oczywiście Jerozolima. Miasto trzech głównych religii i kultur: judaizmu, chrześcijaństwa i islamu. Podzielone na dzielnice żydowską, chrześcijańską i muzeumańską. Głównym punktem jest „Stare Miasto” wydzielone murami a w nim najważniejsze miejsca religijne judaizmu, chrześcijaństwa i islamu zarządzane w różnych proporcjach przez Żydów, Chrześcijan i Arabów. Dla niektórych miejsca prawdziwe dla innych symboliczne. Jaka jest prawda tego nie wie nikt. W końcu religia to wiara, najlepiej ślepa i posłuszna. Od wieków miasto religijnych wojen i pielgrzymek. Dla niektórych aktualnie raczej miasto religijnej obłudy i zakłamania. W każdym miejscu związanym z Jezusem znajdziemy handel i jedzenie. Tam gdzie Jezus uklęknął, pomodlił się lub upadł na drodze krzyżowej kiedyś zbudowano miejsca pamięci a na nich aktualnie stragan i budkę z falafelem. To po prostu trzeba zobaczyć. Kto liczy na przeżycie stanu duchownego uniesienia związanego z religią może się rozczarować. Zamiast różańca przydadzą się silne łokcie a w kolejkach do miejsc „świętych” cierpliwość. Tam dopiero widać jak przejawia się miłość do bliźniego będąca tematem przewodnim wszystkich religii. Większość nie wie co to spokój i poszanowanie miejsca czci: Grób, Golgota, Grota co za różnica. Kto pierwszy ten lepszy, przepychanki, guma do żucia, orzeszki, pepsi, jajka na twardo i selfi.
Via Dolorosa czyli Droga Krzyżowa Jezusa. Oblegana przez arabów, stoiska i handel. Handel krzyżykami i różańcami zaciera różnice kulturowe i pieniądz nie śmierdzi. Pomiędzy straganami i budkami z jedzeniem „słychać ojcze nasz i zdrowaś Maryjo” . Nie mogę się temu nadziwić.
Rzymski Łuk Ecce Homo na Via Dolorosa: element rzymskiego łuku triumfalnego. Oczywiście w przeciągu setek lat przebudowany i wmurowany w budynki. Ale jest.
Bazylika Grobu Świętego a w niej: Golgota: Prawosławna Kaplica śmierci na krzyżu. W płycie pod ołtarzem jest otwór, przez który można dotknąć skały Golgoty. Grób w którym ułożono Jezusa po śmierci. Zabudowany Bazyliką. Czas oczekiwania na wejście do grobu nieznany. Zależny od godziny przybycia. Może być 30 minut a może i 4 godziny.
Kamień Namaszczenia: na nim owinięto ciało Jezusa w całun. Na kamień wylewane są olejki i wierni mogą symbolicznie namaścić co chcą. My namaściliśmy różańce, które wręczyliśmy znajomym.
Rzymska Cytadela: wybudowana w miejscu twierdzy Heroda Wielkiego.
Wzgórze Świątynne: Kopuła na skale” (wejście tylko dla muzułmanów) Meczet Al – Aksa (wejście tylko dla muzułmanów).
Mur Zachodni czyli Ściana Płaczu: pozostałość po zburzonej Świątyni Jerozolimskiej zbudowanej za panowania króla Salomona. (Wejście bezpłatne ale kontrolowane. Należy przestrzegać obyczajów. Mężczyźni stosowne ubranie najlepiej długie spodnie i jarmułka wręczana na miejscu przed dojściem do ściany, kobiety stosowne ubranie zakryte nogi i ramiona).
Mea Szearim: czyli Dzielnica Żydowska w Jerozolimie: zamieszkana przez ortodoksyjnych Żydów. Wbrew opiniom, które słyszałem, i które też traktowałem jako wymysły, nikt nas nie opluł, nie obrzucał, nie wytykał palcami. Kto takie rzeczy wymyśla. A no ten kto zawinił. Jak traktował ortodoksyjnych Żydów jako atrakcję turystyczną do robienia zdjęć to prawdopodobne, że swoje mógł usłyszeć.
Morze Martwe: aktualnie raczej brudne bajoro. Zasolenie powoduje, że można unosić się na wodzie. Naturalna dewastacja brzegu na skutek działania połykaczy spowodowała zamknięcie licznych kąpielisk i zakaz wstępu na plaże. Połykacze stanowią poważne zagrożenia na skutek zapadania się ziemi. Kurorty i czysta woda już tylko na folderach sprzed lat.
Rzeka Jordan: a raczej strumień. Miejsce Chrztu Jezusa. Punkt wyznaczony symbolicznie, w którym wierni dokonują obrządku chrztu w rzece. Oczywiście miejsce stało się punktem handlu i zbijania kasy na wiernych. Wizerunek Jezusa na czym chcesz już od 5$.
Miasto Jerycho: ruiny „biblijnego miasta”.
Betlejem (na terenie Autonomii Palestyńskiej): Bazylika Narodzenia Pańskiego czyli Grota narodzenia Jezusa. Żeby wejść swoje trzeba odstać w kolejce, co najmniej godzinę.
Tel Awiw: założony w okolicach portu w Jafie, którego ta stała się dzielnicą. Miasto bardzo nowoczesne, rozwojowe.
Jafa: Dawny port. Aktualnie dzielnica Tel Awiwu. Dominują zabytkowe zabudowania. Charakterystyczna instalacja wiszącej pomarańczy dawniej licznie uprawianych w Jafie.
Tyberiada: Raczej miejscowość wypoczynkowa nad jeziorem tyberiadzkim (Galilejskim) w którym św. Piotr łowił ryby. Szeroko reklamowana i sprzedawana jako danie za 20$ ryba św. Piotra. Ryba jak ryba, szału nie zrobiła. Ale jak się nie ma co, to się reklamuje co się ma. Jadaliśmy lepsze chociażby w Gambii.
Okolice jeziora Tyberiadzkiego (Galilejskiego) i regionu Galilea: W tym rejonie nauczał Jezus i z tego rejonu pochodzili późniejsi apostołowie zebrani przy Jezusie.
Miasto Nazaret: miasto dorastania Jezusa z licznymi sanktuariami.
Miasto Hajfa: Świątynia Bahaistów na terenie tarasowych ogrodów. Ogród Rzeźb.
Miasto Eilat: Kurort wypoczynkowy.
Pustynia Negew: widoki piękne.
Twierdza Masada: Płaskowyż na pustyni z zespołem obronnym. Związana z I powstaniem żydowskim. Zdobyta przez rzymian. Rzymianie jednak nie zastali nikogo żywego ponieważ Żydzi popełnili samobójstwo.
Cezarea Morska: Ruiny rzymskiego miasta i portu. Wyświetlany film o świetności miasta.
Cezarea Filipowa: ruiny starożytnego miasta położonego u podnóża góry Hermon na Wzgórzach Golan. Grota Jana Chrzciciela.
Qumran: Ruiny starożytnego miasta.
Wzgórza Golan: górzysty region położony na granicy Izraela i Syrii. Rejon historycznie strategiczny pod względem militarnym. Nadal ufortyfikowany. Miejscami widoczne tabliczki „uwaga miny”.
Kibuce: pierwsze skojarzenie to nasze dawniejsze PGR – y. Z tym, że dostosowane do gospodarki wolnego rynku. Kibuc żyje swoim życiem, jest samowystarczalny i zapewnia dożywotnią opieką swoim pracownikom. Człowiek staje się wyizolowany, niczym nie musi się martwić. Jedyne co, to powinien pracować dla wspólnego dobra. Kibuc wszystko człowiekowi zorganizuje. Istny Kraj Rad. W jednym Kibucu spaliśmy dwie noce. O standardzie zapewnianym przez Touroperatora lepiej nie wspomnieć. Poprzestańmy na tym, że był pokój, łóżko i ciepła woda. Restauracja to typowa stołówka PRL z ceratami na stołach, ale za to jedzenie najlepsze na całym objeździe. Był i u nas czas przywyknąć. Takie krótkie zderzenie z przeszłością. Było ciekawie.
Warto obejrzeć: Skrzypek na dachu (Fiddler on the Roof. 1971r.)
Dodaj opinię: komentarze & opinie