Wycieczka do Grecji - "Grecja w innym tempie"
Czyli "siga siga" - Co masz zrobić jutro zrób pojutrze, będziesz mieć dwa dni wolnego.
Organizator: Biuro Podróży Rainbow. Sprzedaż wycieczki: Biuro Podróży "My Tours" z Lęborka - mytours.pl.
Termin: czerwiec 2018r.
Grecja: Stolica Ateny. Państwo położone w południowo-wschodniej części Europy, na południowym krańcu Półwyspu Bałkańskiego. Graniczy z Albanią, Republiką Macedonii, Bułgarią i Turcją. Ma dostęp do morza Egejskiego, Kreteńskiego, Jońskiego, Śródziemnego.
Co nam się podobało: Podziemne muzeum w kształcie kurhanu we wsi Wergina. O ile muzea kojarzą się z nudnymi wystawami to muzeum w Werginie naprawdę robi wrażenie, chociaż to również tylko wystawa eksponatów. Atmosferę muzeum zapewne dałoby się opisać ale jednak trzeba to przeżyć. Pod niepozornym pagórkiem znajdują się ciemne sale z prawdziwymi skarbami wydobytymi z grobowców rodziny Aleksandra Wielkiego. Wewnątrz znajdują się cztery grobowce w tym grobowiec ojca Aleksandra Wielkiego tj; Filipa II Macedońskiego oraz syna Aleksandra Wielkiego i Roksany tj; Aleksandra IV Macedońskiego, który zmarł w wieku 14 lat. Można zobaczyć jedynie drzwi do grobowców wykonanych z białego marmuru, które podświetlone robią niesamowite wrażenie. Stan techniczny grobowców nie pozwala na wejście do środka. W muzeum jest całkowity zakaz wykonywania zdjęć. Grobowiec Filipa II Macedońskiego to miejsce, co do którego jest pewność, że przebywał w nim Aleksander Wielki w czasie pogrzebu swojego ojca.
Co nam się nie podobało: Grecja jest nam bliska i zawsze chętnie do niej wracaliśmy. Raczej nie ma rzeczy, które mogły by się nie podobać. Zwiedzając Grecję należy wziąć pod uwagę i rozgraniczyć kontynent i wyspy. Różnice może nie tak duże, ale są. W każdym razie na kontynencie i na wyspach obowiązuje jeden sposób na życie „Siga Siga” czyli „co masz zrobić jutro zrób pojutrze, będziesz mieć dwa dni wolnego ”. Niestety pomimo kilkukrotnych odwiedzin Grecji nie mogłem się do tej mentalności przyzwyczaić i zapewne nigdy się nie przyzwyczaję. Oczywiście nie wszyscy Grecy hołdują tej zasadzie. Pracownicy usług turystycznych na wyspach nie mogą sobie na ten komfort pozwolić. Ponadto w Atenach brudne, śmierdzące i bardzo hałaśliwe ulice w centrum miasta opanowane przez różnego rodzaju nacje. Nie ma w tym nic z poznawania innych kultur.
Zaczęło się tak: Mój pierwszy pobyt w Grecji m.in., w Atenach w październiku 2009r. Coś byśmy zjedli. Niedawno poznany kolega Grek chcąc nam pokazać gościnność Greków, zaprowadził nas do małej, typowej, greckiej restauracji. Jak się okazało rzeczywiście bardzo małej i greckiej, w której myślą przewodnią było właśnie „siga siga”. Zapewne sami nie zostali byśmy obsłużeni ponieważ właściciel był bardzo zajęty grą z innym Grekiem. Po krótkiej rozmowie z naszym kolegą i zmierzeniu nas wzrokiem właściciel ospale wstał z krzesła i ruszył na zaplecze. Po chwili przyszedł i przyniósł tacę z rybkami, serem, warzywami, owocami, które wyglądały bardzo apetycznie. Zapewne wyglądały by bardziej apetycznie gdyby nie mina właściciela, który musiał oderwać się od gry. Zostawiając tacę właściciel nieśpiesznym tempem ruszył na zaplecze. Kolega powiedział, że jeszcze przyniesie Ouzo. Wówczas o Ouzo nic nie wiedziałem poza tym, że to ichna Wyborowa. Właściciel wrócił i przyniósł nam szklanki 200 ml z przeźroczystym płynem i ponownie poszurał na zaplecze. Możecie sobie wyobrazić ile czasu to wszystko trwało. Cóż, powoli poznawałem „siga siga”. Widząc to pomyślałem, że chyba nie są lepsi od nas i nie łykają 200 ml na raz. Ale kto wie, może są. Musiałem stanąć na wysokości zadania i stanąłem. Jednak trochę za szybko. Wzniosłem toast i przechyliłem. Okazało się, że Ouzo miesza się z wodą i drink mętnieje. Dopiero po chwili właściciel oczywiście niespiesznym tempem doniósł po 50 ml Ouzo. Jak widać podróże kształcą.
Hotele: W trakcie wycieczki objazdowej standardowo ***. Pokoje nawet ładne i czyste. Na jedną noc w zupełności wystarczające. Śniadania i kolacje w hotelach tym razem były dobre ze świeżymi warzywami. Przynajmniej dla nas, ponieważ bardziej cenimy warzywa niż mięso. Temperatura dań podczas kolacji trochę odbiega od naszych standardów. Dania są letnie a po doniesieniu do stolika nawet zimne. Wynika to po prostu z klimatu i temperatury. Podczas letnich upałów Grecy raczej nie jadają gorących dań. Tak że niektóre dania, które powinny być gorące lub ciepłe mogą nie smakować.
Pogoda: od kwietnia do końca września pogoda jest rewelacyjna a dobra przez większość roku. Lipiec i sierpień mogą być zbyt gorące, powyżej 35 OC. Dlatego na pobyt w Grecji wybieraliśmy początek czerwca lub koniec września kiedy temperatura była umiarkowana 23-25OC. Chociaż podczas tego pobytu w czerwcu było zbyt gorąco około 30OC.
Internet: Grecja należy do UE więc korzystanie z internetu na smartfonie w ramach danych komórkowych rozliczane jest w cenie operatora krajowego (PL). W hotelach internet był darmowy i w lobby nawet szybki.
Waluta: Euro €. Ceny tylko nieznacznie wyższe niż w Polsce ale znośne.
Jedzenie: W hotelach tym razem udane. Greckie jedzenie można tylko chwalić: chyba najbardziej znana sałatka grecka, tzatziki, pastitsio, mousaka, souvlaki, owoce morza. Po prostu pyszności. Rozpiętość cenowa w restauracjach jest duża. Jednak śmiało można korzystać z restauracji na starówkach bez obaw o zbyt wygórowane ceny. Każdy znajdzie coś dla siebie w przyzwoitej cenie. O ile my nie przepadamy za korzystaniem z restauracji na wycieczkach objazdowych często wmuszanych przez pilotów to tym razem byliśmy zadowoleni. Mieliśmy wystarczająco dużo czasu wolnego na wybór restauracji i delektowanie się świeżymi daniami, w których oczywiście dominowały warzywa. Mieliśmy też okazję spróbować koziny i jagnięciny. I oczywiście wino, białe, wytrawne i schłodzone.
Bezpieczeństwo na ulicach: Różnica w bezpieczeństwie na ulicach pomiędzy 2018r., a moim poprzednim pobytem w 2009r., jest duża. Aktualnie w Atenach potworzyły się dzielnice zajęte przez mniejszości etniczne. W centrum Aten mieliśmy okazję przejść się prawie wieczorową porą jedną z takich ulic odbiegającą od ulicy głównej. Długość ulicy to około 100m ale pokonaliśmy ją w ekspresowym tempie. Nie jestem w stanie powiedzieć czy coś nam groziło ze strony tych ludzi, nikt nas nie zaczepiał, nie nagabywał. Ale atmosfera ulicy nie była zbyt przychylna i nie zachęcała do dłuższego pozostawania na niej. Na drugim końcu ulicy zaczął się inny świat, kawiarnie, restauracje, zabawa. Początek i koniec takich ulic mają swoje niewidzialne granice. W ciągu dnia ich mieszkańcy nie wykraczają poza te granice - czekają do nocy. Niestety różnica kulturowa jest bardzo widoczna i Grecja nie radzi sobie z tym problemem.
Co warto kupić: Oliwę z oliwek, faszerowane oliwki pakowane próżniowo, przyprawy. Dla miłośniczek mody sklepy oferują bardzo ładne, niepowtarzalne ubrania w miarę przystępnych cenach.
CO ZOBACZYĆ:
Ateny: stolica Grecji. Wzgórze Akropolu z Partenonem, Erechtejonem i monumentalnymi Propylejami, Muzeum Akropolu. Starożytna Agora, Świątynia Hefajstosa, Portyk kolumnowy Attalosa. Świątynia Zeusa, Budynek Parlamentu i zmiana warty honorowej, Stadion Panatenajski, Plaka dawniej dzielnica rzemieślnicza, aktualnie najładniejsza dzielnica Aten z klimatycznymi uliczkami.
Kalambaka: miejscowość u podnóża masywu górskiego Meteorów.
Klasztory Meteora. Tłumaczenie „skały zawieszone w powietrzu”. Znajdują się na liście 100 cudów świata. Cały masyw jest wpisany na listę światowego dziedzictwa kulturowego UNESCO. Na szczytach znajduje się grupa prawosławnych klasztorów, 4 męskie i 2 żeńskie.
Delfy: dawniej miasto i świątynia grecka u stóp Parnasu, na jednej z dróg prowadzących z Termopili na Peloponez. Aktualnie Delfy, to nazwa miejsca archeologicznego. W Delfach zobaczymy Święty Okręg ze skarbcami, Świątynia Apollina, Rzymski teatr, Stadion gdzie odbywały się Igrzyska Pytyjskie, Muzeum Archeologiczne. Przed wejściem do Delf znajduje się źródełko Kastalia, w którym należało się obmyć przed wejściem na teren Delf i do wyroczni. Niedaleko Delf wytwórnia ikon bizantyjskich połączona z degustacją miejscowych likierów i wina. Oczywiście jednym okiem spoglądałem jak wytwarza się ikony.
Arachova: Zimowy kurort. Niewielka ale urocza górska wioska z wąskimi i malowniczymi uliczkami. Widok z pokoju hotelowego na góry.
Mała Pętla Argolidzka:
- Epidauros: antyczny teatr, Sankturaium Boga sztuki lekarskiej Asklepiosa.
- Nafplion: zachowane weneckie fortyfikacje miasta, Starówka.
- Myken: Brama Lwic, Cytadela, Skarbiec Atreusa.
- Kanał Koryncki.
Paleos Panteleimonas: naprawdę mała i klimatyczna wioska ukryta w górach. Koniecznie trzeba ją zobaczyć i chwilę na miejscu odpocząć. Przepiękna okolica z widokiem na plaże Riwiery Olimpijskiej oraz twierdzę Platamonas. Widoki podziwialiśmy z lampką wina z urokliwej restauracji.
Wergina: wieś ze stanowiskiem archeologicznym wpisanym na listę światowego dziedzictwa UNESCO, na którym aktualnie znajduje się podziemne muzeum a w nim królewskie grobowce władców Macedonii, między innymi Filipa II oraz jednej z jego żon, pochodzące z IV w p.n.e.
Tesaloniki (potocznie: Saloniki): Symbol miasta to Biała Wieża położona na nadmorskiej promenadzie, Plac Arystotelesa, Rotunda, Kościół św. Demetriusza pochodzący z przełomu III i IVw. Dzielnica Ladadika, dawna dzielnica żydowska, Łuk Triumfalny (pozostałości), Pomnik Aleksandra Macedońskiego.
Masyw Górski Olimp: można podziwiać z okien samochodu lub autokaru
Warto obejrzeć:
- Grek Zorba (Alexis Zorbas. 1964r. Anthony Quinn).
- Bóg kocha kawior (O Theos agapei to haviari. 2012r).
Dodaj opinię: komentarze & opinie
